Wolność reglamentowana
Zdarza się, że pojawia się pytanie: po co w ogóle istnieje ochrona związkowa? Odpowiem dziś jednoznacznie: jest po to, by bez obaw mówić głośno o autentycznych bolączkach pracowników. Najlepiej zilustrować to na przykładzie Grupy Azoty Puławy oraz Poczty Polskiej.
Każdy rozsądny pracodawca doskonale rozumie, jak ważna jest obecność związków zawodowych w firmie. Dlaczego? Bo zarządzanie takim przedsiębiorstwem staje się po prostu prostsze, bardziej wydajne i przynosi większe korzyści. Dlatego właśnie świadomy pracodawca dąży do rzeczowej współpracy ze związkami – zarówno dla wspólnego dobra, komfortu, jak i własnego interesu (zysku).
Z kolei nieodpowiedzialny szef próbuje „kupić” związki (czasem skutecznie), a gdy to się nie udaje, ucieka się do gróźb czy zastraszania. Jak wygląda to w praktyce? Pracodawca potrafi szykanować działaczy związkowych lub grozić zwolnieniem osobom z ich otoczenia – to niestety codzienność. Wielu ludzi przychodziło do mnie z płaczem, stojąc przed wyborem: albo zrezygnują z członkostwa w związku, albo nie dostaną podwyżki czy awansu. Gdy i to nie przynosi efektu, rozpoczyna się fałszywe oskarżanie lub podważanie kwalifikacji. Ostatnio modne stało się też śledzenie aktywności w mediach społecznościowych.
Takie praktyki są stosowane zarówno w Grupie Azoty Puławy, jak i na Poczcie Polskiej – i nie łudźmy się, również w wielu innych miejscach. Efektem takiego monitorowania działalności związkowej są często pozwy o naruszenie dobrego imienia firmy. Czy napisałbym ten tekst bez ochrony związkowej? Być może, ale pewnie już jako były pracownik.
Wskazywanie na brak dialogu w przedsiębiorstwie czy szykanowanie związkowców, nawet poparte dowodami z protokołów Państwowej Inspekcji Pracy, jest odbierane jako szkalowanie firmy. Prezesi zarabiają setki tysięcy złotych, a często ich jedynym pomysłem na „dialog” jest śledzenie profili pracowników w internecie, a na problemy finansowe – cięcia kosztów na zatrudnionych pracowniach. W tym miejscu trzeba jasno powiedzieć: członkowie NSZZ Solidarność są bardzo często znacznie bardziej merytoryczni i kompetentni niż osoby zarządzające przedsiębiorstwem. Może to ich tak frustruje i powoduje agresję.
Sławomir Kamiński Przewodniczący Rady Oddziału NSZZ Solidarność „Ziemia Puławska”
Grafika: FB OM NSZZ Solidarność Grupa Azoty Puławy SA