Świętowali w Świdniku
Przewodniczący Ireneusz Pszczoła oraz zastępca przewodniczącego Anna Jaśkiewicz uczestniczyli 14 lutego br. w Walnym Zebraniu Delegatów NSZZ „Solidarność” WSK PZL-Świdnik S.A.
Szef lubelskiej „Solidarności”, podczas swojego wystąpienia podkreślał: „Jestem dumny z tego, że jako szef Regionu mogę stać tutaj, gdzie „Solidarność” się narodziła, przed osobami, które tę „Solidarność” tworzyły. Odzyskanie wolności to również wielkie brzemię, które musimy nieść. „Solidarność” musi być za tę wolność odpowiedzialna i reagować zawsze, gdy jest ona zagrożona. Musimy stać się związkiem zawodowym z bogatą i chlubną historią, ale w nowoczesnym wydaniu, którego głównym zadaniem powinna być walka o interesy pracownicze. Ważne jest, by działać razem – solidarnie, nagradzając dobre decyzje władzy i krytykując te, które są szkodliwe dla pracowników i miejsc pracy.”
Spotkanie było także okazją do wręczenia odznaczeń i wyróżnień. Oczywiście wszystkim, którzy je otrzymali serdecznie gratulujemy.



Tego samego dnia mieszkańcy Świdnika uczcili 44. rocznicę Świdnickich Spacerów.
– Gdy miliony ludzi traciło w Polsce nadzieję na to, że może być inaczej, w mieszkańcach Świdnika dalej się tliła. Co zrobili? Jak wiemy, w tamtych czasach w telewizji były dwa kanały. Rodziny, które je oglądały, widziały propagandę sączącą się z telewizora, widziały, że media kreują zupełnie inną rzeczywistość niż ta, w której żyją i funkcjonują. Postanowili się temu sprzeciwić. To oni całymi rodzinami powiedzieli, że tak nie mogą żyć, że to, co przedstawia się im w telewizji nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Dziękuję wam wszystkim, że mieliście odwagę, żeby po raz kolejny sprzeciwić się władzy, żeby ponieść ryzyko, bo, jak się okazało spacery także wiązały się z aresztowaniami i represjami. To nie była taka prosta sprawa, by wyjść i spacerować po ulicy, jak teraz. To naprawdę wymagało wielkiej odwagi – mówił podczas uroczystości przewodniczący Ireneusz Pszczoła
Kiedy 44 lata temu Świdniczanie po raz pierwszy wyszli z domów o godz. 19.30, by w porze nadawania głównego wydania Dziennika Telewizyjnego przemierzać ówczesną ulicę Sławińskiego (dziś ul. Niepodległości), nie liczyły się strach i konsekwencje. Poprzez swoje działania mieszkańcy chcieli pokazać, że mają dość kłamstw komunistycznej władzy i nie będą ich słuchać.


