Solidarnie w obronie naszych związkowców
– Będziemy zawsze tam, gdzie nasi członkowie potrzebują wsparcia, bo to właśnie oznacza Solidarność – powiedział podczas wtorkowej (24 lutego br.) pikiety Ireneusz Pszczoła Przewodniczący Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ „Solidarność”. Ponad stu związkowców protestowało przed szpitalem w Bychawie przeciw szykanowaniu działaczy związkowych z NSZZ „Solidarność” w tym szpitalu oraz domagało się przywrócenia do pracy i wycofania wypowiedzeń związkowcom.
W swoim wystąpieniu przewodniczący podkreślał, że nie ma zgody na przedmiotowe traktowanie pracowników szpitala i działania w stylu: „zwolnimy związkowców, zatrudnimy inne osoby”. Wskazywał, że umowa została wypowiedziana członkowi związku, ponieważ przed sądem pracy złożył zeznania na niekorzyść placówki.
W szpitalu łamane są prawa pracownicze, a działalność związkowa jest poważnie utrudniana. Wszystko to ma na celu zastraszenie pozostałych pracowników. Dlatego NSZZ „Solidarność” postanowiła przeciwstawić się działaniom noszącym znamiona dyskryminacji i represji z tytułu przynależności związkowej oraz stanąć w obronie szykanowanej załogi.
Wcześniej Zarząd Regionu na nadzwyczajnym posiedzeniu przyjął stanowisko, w którym napisano: „Z niepokojem przyjmujemy sygnały o zastraszaniu pracowników należących do NSZZ „Solidarność”, utrudnianiu działalności związkowej, działaniach wymierzonych w członków komisji zakładowej, wprowadzaniu chaosu organizacyjnego, który negatywnie wpływa zarówno na personel, jak i pacjentów placówki. Takie praktyki są sprzeczne z konstytucyjnie gwarantowaną wolnością zrzeszania się, ustawą o związkach zawodowych oraz podstawowymi zasadami dialogu społecznego.” Podkreślił w nim również, że w przypadku wystąpienia podobnych sytuacji w innych zakładach pracy, działania ZR będą równie stanowcze, zdecydowane i konsekwentne.
Związkowcy zwracali uwagę, że najlepszą drogą jest dialog, współpraca i merytoryczna rozmowa. Jeśli jednak te narzędzia zawodzą, konieczne są bardziej drastyczne kroki. Nie wykluczają także dalszych protestów, jeśli nie będzie woli rozwiązania problemów w bychawskim szpitalu. Warto dodać, że wszyscy szykanowani związkowcy złożyli stosowne pozwy do sądu.


