Nie będzie reformy PIP?
– W tej sytuacji najrozsądniejszym rozwiązaniem byłby powrót do oskładkowania umów cywilnoprawnych, dokładnie tak, jak zapowiedziano to w pierwszym tzw. kamieniu milowym KPO – mówił wczoraj w Gdańsku Piotr Duda, komentując decyzję Donalda Tuska o niekontynuowaniu prac w zakresie reformy Państwowej Inspekcji Pracy.
Zdaniem szefa rządu, „przesadna władza dla urzędników” byłaby „bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi”.
Z kolei rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał, że polski rząd będzie rozmawiał z Komisją Europejską na temat rewizji kamienia milowego dotyczącego PIP.
– Wszelkie rozwiązania wzmacniające ochronę pracowników, które przygotujemy jako rząd, nie będą naruszały zasad umowy społecznej ani odbywały się ze stratą dla pracowników czy pracodawców – zaznaczył.
– Od samego początku procedowania ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy PSL było jednoznacznie przeciw tym zmianom. Nie było, nie ma i nie będzie naszej zgody na forsowanie przepisów uderzających w przedsiębiorców. Dobrze, że historia tego projektu jest już zakończona – napisał minister Władysław Kosiniak-Kamysz w serwisie X.
Lewica zapowiedziała jednak, że nie odpuści walki z umowami śmieciowymi, a jej rzecznik Łukasz Michnik zadeklarował, że jego partia jest „gotowa do negocjacji reformy PIP, ale nie jej zaniechania, bo to będzie kosztować Polskę 11 miliardów złotych z tytułu niewypełnienia kamienia milowego z KPO”. – (…) nie mówiąc już o bezpieczeństwie pracowników i pieniądzach uciekających z budżetu z tytułu fikcyjnych b2b, a to 2 miliardy złotych. To kwestia rozwoju Polski, dobrych warunków pracy, ale też ochrony uczciwych przedsiębiorców przed nieuczciwą konkurencją – argumentował Michnik.
Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt ustawy reformujący PIP 4 grudnia zeszłego roku. W projekcie ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej największe emocje budził zapis pozwalający okręgowym inspektorom pracy na zmianę fikcyjnych umów zlecenia, o dzieło czy B2B na umowy o pracę. Odbywałoby się to na mocy decyzji administracyjnych, od których przysługiwałoby odwołanie – do Głównego Inspektora Pracy, a na końcu do sądu pracy.
– Prawdziwym rozwiązaniem, z którego rząd się wycofał, miało być oskładkowanie wszystkich umów cywilnoprawnych — tak, jak zapisano to pierwotnie w KPO, w tzw. kamieniach milowych. Takie zmiany miały wejść w życie od 2026 r., co zagwarantował nam rząd premiera Morawieckiego. Rząd premiera Tuska ma na ten temat inne zdanie – mówił niedawno w rozmowie z PAP Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
Sprawę reformy PIP, przewodniczący Piotr Duda skomentował również podczas spotkania opłatkowego w gdańskiej Sali BHP:
– Sytuacja jest wręcz kuriozalna, ponieważ Komisja Europejska prawdopodobnie wstrzyma środki, a jednocześnie będzie nakładać kary na Polskę wyłącznie dlatego, że rząd nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Chodzi przede wszystkim o oskładkowanie umów zleceń, do którego zobowiązał się jeszcze rząd premiera Morawieckiego, pod naciskiem Solidarności. To właśnie miała być ta zapowiadana walka z umowami śmieciowymi. Rząd (…) zamienił jednak to zobowiązanie na wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy. Miało ono polegać na nadaniu inspektorom pracy uprawnień do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę w drodze nakazu administracyjnego. Chodziło o sytuacje, w których podczas kontroli w zakładzie pracy ujawniono by, że umowa cywilnoprawna faktycznie ma cechy umowy o pracę – mówił szef Związku.
Dodał także, że zapis ten był później wielokrotnie „przerabiany” w taki sposób, że w praktyce stał się martwy. – Wiedziałem, że pracodawcy ten projekt zablokują – zaznaczył Piotr Duda.
W tej sytuacji najrozsądniejszym rozwiązaniem byłby powrót do oskładkowania umów cywilnoprawnych, dokładnie tak, jak zapowiedziano to w pierwszym tzw. kamieniu milowym KPO – przekonywał.
tysol.pl
foto: Pixabay